Arka Gdynia na rynku i na boisku – podsumowanie transferów i startu sezonu „Żółto-Niebieskich”


Nowy sezon, nowy trener, nowa kadra, niższa liga, a Arka Gdynia wciąż seryjnie przegrywa na wyjazdach

13 września 2026 Arka Gdynia na rynku i na boisku – podsumowanie transferów i startu sezonu „Żółto-Niebieskich”
A. Wiśniewski/miedzlegnica.eu

Za nami już kilka ligowych kolejek, pierwsze zmagania w Pucharze Polski, a także zamknięcie okna transferowego. To dobry czas na to, aby podsumować jak Arka Gdynia spisała się na rynku, a także jak weszła w sezon po spadku z ekstraklasy. Nastroje w Gdyni bardzo niebezpiecznie zaczynają się zmieniać, ponieważ kadra Arki nie jest jednak tak mocna jak mogła się wydawać na początku rozgrywek. Do tego dochodzą kolejne wyjazdowe porażki, a także mało przekonujące występy przed własną publicznością. Gdyńscy kibice coraz bardziej martwią się o to, czy Arkę w tym sezonie stać na walkę o powrót do elity. Zaczynają również powątpiewać w to, że trener Jarolim jest odpowiednią osobą na tym stanowisku.


Udostępnij na Udostępnij na

Wyjazdowa niemoc

Do „Arkowców” wracają stare demony z poprzedniego sezonu, kiedy to nie potrafili przywieźć punktów z delegacji. W obecnych rozgrywkach nikt nie zakładał, że taki scenariusz może się powtarzać. Po pierwsze, Arka Gdynia gra przecież w lidze niżej, a po drugie, rozpoczęła sezon od wyjazdowego zwycięstwa nad Odrą Opole. Jednak im dalej w las, tym gorzej, ponieważ 3 kolejne mecze wyjazdowe Arki to 3 porażki. Co więcej, podopieczni Marka Jarolima w tych spotkaniach nie strzelili ani jednej bramki. Wyjątkiem było pucharowe starcie z drugoligową Resovią Rzeszów, którą Arka Gdynia pokonała aż 4:0. Jednak Rzeszowianie to słaby punkt odniesienia, bowiem w tym sezonie nie wygrali jeszcze żadnego spotkania w 2. Lidze i właśnie zwolnili swojego trenera.

Wyjazdową niemoc Arki naprawdę ciężko wytłumaczyć. Jest nowy sezon, nowy trener, całkowicie nowa kadra, a do tego teoretycznie słabsi rywale, a „Żółto-Niebiescy” wciąż w meczach wyjazdowych wyglądają jakby nie potrafili grać w piłkę. W pierwszym składzie Gdynian występuje maksymalnie 3 zawodników, którzy grali w poprzednim sezonie. O ile porażkę z Miedzią Legnica po całkiem dobrej grze można jeszcze zrozumieć, to tak fatalną postawę w meczach z Unią Skierniewice i Wartą Poznań już ciężko.

W obu tych spotkaniach Arka Gdynia została zgnieciona przez swoich rywali. Gdyby nie dobra postawa bramkarza lub nieskuteczność drużyny przeciwnej to „Arkowcy” odnieśliby dużo wyższe porażki. Podopiecznych Marka Jarolima czeka jeszcze jeden mecz przed przerwą reprezentacyjną. Będzie to wyjazd do Siedlec, gdzie Gdynianie będą musieli wejść na odpowiedni poziom, aby pokonać tamtejszą Pogoń.

Brak wygranych u siebie

Arka Gdynia rozpoczęła ten sezon od bardzo dobrej gry i imponujących zwycięstw na własnym stadionie. Najpierw pokonała aż 4:0 Stal Rzeszów, a hat-trickiem w tym spotkaniu popisał się Vladislavs Gutkovskis. Następnie nie dała żadnych szans Puszczy Niepołomice, przeciwko której ustaliła wynik już w 30. minucie, kiedy to prowadziła 3:0. Jednak dwa ostatnie spotkania Arki w Gdyni to dwa remisy 1:1 z Polonią Bytom i ŁKS-em Łódź.

Sama gra „Żółto-Niebieskich” nie wyglądała źle i gdyby byli bardziej skuteczni to pewnie nawet wygraliby oba te spotkania. Prawda więc jest taka, że Arka Gdynia nie wygrała ligowego meczu od czterech kolejek, w których zdobyła zaledwie 2 punkty. Podopieczni Marka Jarolima po 8 kolejkach mają na swoim koncie tylko 11 oczek, a ich bilans bramkowy wynosi 10:9. Przed sezonem Arkę stawiano w roli faworyta do wywalczenia awansu, a planem minimum Gdynian było miejsce barażowe na koniec rozgrywek. Co prawda sezon jest długi, ale jeśli „Arkowcy” nie ustabilizują swojej formy to mogą nawet nie załapać się do baraży.

Arka Gdynia – podsumowanie okna transferowego

Arka Gdynia bardzo szybko zaczęła kompletować kadrę na nowy sezon i tak naprawdę już przed startem rozgrywek sprowadziła większość zawodników. Takie ruchy jak przyjście Dawida Arndta, Dominika Kuna, Bartłomieja Pawłowskiego czy Macieja Ambrosiewicza w pierwszoligowych realiach mogły robić wrażenie. Jednak w kolejnych meczach gołym okiem było widać, że „Arkowcom” na niektórych pozycjach brakuje jakości. Większość klubów w sierpniu przeprowadziła jeszcze masę transferów, a władze Arki uznały chyba, że ta kadra jest już w pełni zamknięta i gotowa na pierwszoligowe wojaże.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do „Żółto-Niebieskich” był Natan Dzięgielewski. Sęk w tym, że ten ruch miał miejsce 3 sierpnia, czyli ponad miesiąc przed zamknięciem okna transferowego. Po tym terminie Arka rozegrała jeszcze 6 spotkań, które mogły dawać do myślenia władzom klubu. Dlatego też bardzo ciężko jednoznacznie oceniać to okno transferowe w wykonaniu Arki. Z jednej strony wiele nazwisk, które sprowadzono do Gdyni wygląda naprawdę obiecująco i może w kibicach Arki budzić optymizm. Z drugiej jednak po tym starcie sezonu widać, że ta kadra nie jest wcale taka mocna i chociażby na skrzydłach czy w ataku przydałyby się jeszcze jakieś wzmocnienia.

Problem w bramce

Arka Gdynia z mniejszymi lub większymi problemami między słupkami zmaga się tak naprawdę od odejścia z klubu Pavelsa Steinborsa. Łotysz do 2020 roku był bardzo pewnym punktem zespołu i niejednokrotnie ratował „Arkowcom” skórę. Ostatni bardzo udany sezon w barwach Arki miał Damian Węglarz, który znacząco przyczynił się do awansu Gdynian do ekstraklasy. Jednak już na tym najwyższym poziomie golkiper miał spore problemy, co przekładało się na dużą ilość straconych bramek przez Arkę.

Węglarz po spadku z elity przeniósł się do ŁKS-u Łódź, zatem „Żółto-Niebiescy” sprowadzili Dawida Arndta. Były bramkarz Chrobrego Głogów został wybrany najlepszym golkiperem 1. Ligi poprzedniego sezonu. Wydawało się, że Arka bardzo dobrze zabezpiecza sobie pozycję bramkarza. Arndt dobrze wszedł w sezon, ale już w przegranym meczu z Miedzią Legnica wpuścił kuriozalną bramkę i tym samym nie pomógł swoim kolegom. W następnym spotkaniu przeciwko Polonii Bytom także w jednej sytuacji niepotrzebnie wyszedł z bramki, przez co Kuba Solecki musiał interweniować i otrzymał czerwoną kartkę.

W ostatnich 3 meczach trener Jarolim dał szansę gry Jędrzejowi Grobelnemu, a Dawid Arndt usiadł na ławce rezerwowych. Grobelny nie jest złym bramkarzem, ale raczej nic ponadprogramowego swojej drużynie nie da. Przed sezonem wydawało się, że Dawid Arndt ma pewne miejsce w bramce. Teraz jednak zapowiada się w Arce bardzo ciekawa rywalizacja o bluzę z numerem 1.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze